Żywienie kociąt bez matki

Wracając z pracy znajdujesz na trawie płaczącego kociaka. Jest malutki, ma co najwyżej dzień lub dwa. Niestety w pobliżu nie widać żadnego innego kota, który mógłby się nim zaopiekować. Co wtedy?

Niekiedy kocie mamy zostawiają swoje dzieci przez jakiś czas same, ponieważ idą na polowanie, czy też zmieniają miejsce zamieszkania i przenoszą każdego malucha pojedynczo. Jednak jeśli nie wrócą po godzinie lub dwóch, oznacza, to, że porzuciły maleństwa. Kotka w ciągu pierwszych 3 tygodni, sprawuje nad niemowlętami pieczę, przez całą dobę, karmi je, pomaga im się wypróżniać, stanowi dla nich podstawowe źródło ciepła. W dodatku kociaki rodzą się ślepe i głuche, bez opieki nie mają szans na przeżycie. Pozostawione, nie będą umiały zdobyć pożywienia. Zresztą, nawet gdyby jakaś mysz, postanowiła złożyć się w ofierze, oseski do 4 tygodnia życia nie potrafią spożywać pokarmów stałych, są w pełni uzależnione od mleka matki.

Początki

Jeśli przejdziesz obojętnie obok i nie udzielisz porzuconemu kotkowi pomocy, umrze. Jeśli jednak postanowisz ocalić niewinne życie, pierwsze o czym powinieneś pomyśleć, to jak najszybsze zapewnienie mu ciepła. Noworodki nie potrafią same regulować temperatury swojego ciała, także bez zewnętrznego źródła ogrzewania, ulegają wyziębieniu. Najlepiej wsadzić je do, np. kartonu wyłożonego kocykiem, w którym znajdzie się też miejsce dla czegoś co podniesie ich temperaturę - chociażby butelka z ciepłą wodą. W prowizorycznym kojcu musi też zostać trochę przestrzeni, aby maluch mógł odsuwać lub przysuwać się do źródła ciepła, w zależności od potrzeby. Nie chcemy aby dostał hipotermii, ale przegrzanie też nie jest dobre. Prowizoryczny “grzejnik” powinien roztaczać temperaturę ok. 30 stopni Celsjusza. 

Co dalej?

Kiedy niemowlę znajdzie się już w bezpiecznym, suchym miejscu, musimy zaspokoić resztę jego potrzeb. Pierwszą z nich jest jedzenie.

Tak jak wspomniałam na początku, do 4 tygodnia życia, kociaki potrafią tylko ssać, dlatego podawanie im wcześniej, jakiegokolwiek pokarmu w postaci stałej, nie ma sensu. W związku z tym musimy zaopatrzyć się w odpowiedni osprzęt. Najwygodniejszym i najbezpieczniejszym wyborem jest specjalna butelka ze smoczkiem, udostępniona do zakupu u weterynarza lub w sklepie zoologicznym. Zarówno butelka, jak i smoczek są dostosowane do rozmiarów pyszczka, dzięki czemu picie nie przysparza maleństwu kłopotu. Jeżeli w danym momencie są poza waszym zasięgiem, możecie też użyć strzykawki lub pipety. Należy jednak pamiętać, że w przypadku tych dwóch, trzeba zachować szczególną ostrożność, gdyż korzystając z nich, to my regulujemy ilość płynu dostającego się do buzi oseska, jeśli wtłoczymy go za dużo, łatwo o zakrztuszenie.  

Do naczynia NIE WLEWAMY KROWIEGO MLEKA. Za zastępczy pokarm służy specjalne mleko dla kociąt lub mleko w proszku dla niemowląt. Jego porcjowanie i wszystkie inne niezbędne informacje, opisane są w ulotce dołączonej do opakowania. 

Gdy wszystko mamy już przygotowane, czas zabrać się za karmienie… tylko jak?

Najpierw musimy ułożyć kotka w odpowiedniej pozycji na brzuszku, z lekko uniesioną główką i przednimi łapkami opartymi, np. o twój palec. Jeżeli korzystasz z butelki, wystarczy, iż będziesz ją trzymał pod kątem 45 stopni (dzięki temu zniwelujesz ryzyko połykania powietrza wraz z mlekiem). Jeśli posługujesz się strzykawką, proces karmienia, będzie wymagał od ciebie o wiele więcej skupienia, cierpliwości i precyzji. Pamiętaj by bardzo delikatnie i powoli popychać do przodu tłok strzykawki, a jej koniec umieścić z boku pyszczka - dzięki temu nie zalejesz go pokarmem. 

Operację trzeba powtarzać co 2 lub 3 godziny, również w nocy. Nie martw się, z czasem zwierzaki zaczną przesypiać ją całą i będą komunikować piskiem, że są głodne. Jednak zanim do tego dojdzie, musisz pilnować aby jadły o regularnych porach, nawet kiedy nie chcą - czasem zdarza się, iż na początku noworodki wypluwają jedzenie lub nie chcą ssać smoczka, niemniej dla ich dobra, bądź wytrwały.

Po upływie kilku tygodni, możemy stopniowo wprowadzać do diety pupila pokarmy stałe. Zaczynamy od nauki konsumpcji posiłków mokrych, oczywiście składających się z produktów przeznaczonych dla kociąt (zwykłe saszetki mogłyby podrażnić delikatny układ trawienny), kiedy ta umiejętność zostanie opanowana, do miękkich przysmaków dodajemy odrobinę suchych chrupków (niektórzy na początku zmiękczają je w wodzie) i tak powolutku maluch zacznie jeść twardą karmę.

Po karmieniu

Naturalną koleją rzeczy, po karmieniu przychodzi czas na wydalanie. Jak się okazuje, kocie dzieci w pierwszych tygodniach życia, nie umieją same defekować. Zazwyczaj pomagają im matki, a w tym wypadku my. 

Będziemy do tego potrzebować patyczka do uszu lub wacika nasączonego ciepłą wodą. Kiedy osesek zje, odwracamy go na plecki i masujemy okrężnymi ruchami brzuszek oraz okolice krocza przez ok. 5 min. Dzięki temu pobudzamy do pracy jego układ trawienny, zapobiegając przy tym zaparciom. Jeżeli mimo to niemowlę, nie wypróżnia się chociaż raz dziennie, należy udać się do weterynarza. Ok. 4/5 tygodnia można powoli rozpocząć naukę korzystania z kuwety.  

Zdrowie i zabawa

W rozwoju kotków istotnym elementem jest socjalizacja i zabawa. Ważne żeby jak najwcześniej nauczyły się relacji z ludźmi i innymi kotami. Baw się z nimi, głaszcz, rozmawiaj. Jeśli zaczną drapać, odłóż je i ponów próbę kiedy będa bardziej skore do interakcji. NIE KRZYCZ I NIE KARAJ przyniesie to zupełnie odwrotny skutek od pożądanego. 

Pamiętaj także o zachowaniu higieny. Ten gatunek zwierząt jest bardzo czysty, ale za nim same zaczną o nią dbać, maleństwa trzeba obcierać (w zastępstwie języka mamy) mokrą chusteczką. Jeśli w trakcie toalety zobaczycie, na oczkach lub skórze oseska coś niepokojącego, natychmiast zgłoście się do specjalisty.

Powiązane produkty

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Śledź nas na Facebooku